środa, 20 marca 2013

Snu część druga. / Sakhe.

... Komar!
Pomarańczowe prostokąty - drzwi.
1 - pokój, w którym (gdy się wejdzie, po lewej stronie przed kątem) znajdowała się palma w doniczce, na przeciwko drzwi było biurko, przy owym biurku siedziała pani psycholog (która poza snem chciała mnie wysłać do psychiatry), a za nią widniało wielkie okno.
2 - pokój, w którym kobieta (na jawie pracująca w szkolnym sklepiku) otworzyła salon stylizacji paznokci o.O...
3 - schody (na marginesie: górny korytarz to ten, gdzie na planie znajduje się strzałka skierowana ku górze).
Czerwone kółko - Komar.
Zielone kółko - ja.
Prostokąt w kolorze fuksji - miejsce minięcia się z Komarem.

Kontynuując opowiadanie snu: Idąc korytarzem wyczułam znajomą energię. Mój wzrok przeniknął przez ściany i ujrzałam Komara, który szedł najwyraźniej w moją stronę. Niemal natychmiastowo otarłam prawym łokciem łzy (lewy łokieć wraz z ręką podtrzymywał podręcznik). Miał w rękach sześć piłek. Mijając mnie obrócił się w moją stronę i stał w miejscu. Szłam dalej. Skręciłam w prawo. Zobaczyłam Tkacza trzymającego trzy piłki, schodzącego ze schodów. Poszłam w lewo. "Teleportowano" mnie natychmiastowo na boisko do nożnej, znajdujące się w miejscowości, w której niegdyś mieszkałam.

Zdążyłam napisać jedynie tyle, ale zawsze coś. Reszta tegoż snu zostanie opublikowana niedługo.
Pozdrawiam ;P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz